Wielu użytkowników błędnie zakłada, że nowoczesne urządzenia z zamkniętą komorą spalania całkowicie eliminują ryzyko pojawienia się czadu. W praktyce awaria przewodu spalinowego, nieszczelność instalacji lub niedrożność układu odprowadzania spalin mogą doprowadzić do przedostania się tlenku węgla do wnętrza pojazdu.
Najważniejszym zabezpieczeniem jest dedykowany czujnik tlenku węgla wyposażony w sensor elektrochemiczny. Nie należy mylić go z czujnikiem gazu LPG ani czujnikiem dymu, ponieważ każde z tych urządzeń odpowiada za wykrywanie innych zagrożeń. Do kamperów i przyczep zaleca się modele spełniające normę PN-EN 50291-2 przeznaczoną dla pojazdów rekreacyjnych i łodzi, które są odporne na wibracje, zmiany temperatury i wilgotność.
Czujnik powinien znajdować się w części mieszkalnej pojazdu, najlepiej w miejscu, gdzie alarm będzie słyszalny podczas snu. Nie należy montować go bezpośrednio przy kratkach wentylacyjnych, oknach, nawiewach ani w miejscach narażonych na dużą wilgoć.
Do najczęstszych przyczyn pojawienia się czadu w caravaningu należą:
- nieszczelności ogrzewania,
- cofanie spalin do wnętrza,
- zasłonięte kratki wentylacyjne,
- używanie kuchenki do ogrzewania kampera,
- praca agregatu lub silnika w pobliżu okien i nawiewów,
- brak regularnych przeglądów instalacji gazowej.
Objawy zatrucia często przypominają zwykłe zmęczenie lub grypę. Pojawiają się bóle głowy, nudności, zawroty głowy, senność i dezorientacja. W przypadku alarmu czujnika należy natychmiast przewietrzyć pojazd, wyłączyć urządzenia spalające paliwo i opuścić wnętrze.
W kamperze koszt czujnika CO jest niewielki w porównaniu z wartością samego pojazdu i bezpieczeństwem załogi. To jeden z tych elementów wyposażenia, którego działanie docenia się dopiero wtedy, gdy pojawia się realne zagrożenie.

