Problem dotyczy dwóch obszarów. Pierwszy to baza pojazdu, gdzie opóźnienia wynikają z globalnej produkcji i logistyki; nawet podstawowe elementy jak czujniki, sterowniki czy komponenty układu napędowego mają terminy liczone w tygodniach lub miesiącach.
Drugi, istotniejszy problem to zabudowa kamperowa, w której brak standaryzacji powoduje ograniczoną dostępność części — dotyczy to m.in. okien, systemów ogrzewania, lodówek, elektroniki pokładowej, elementów meblowych oraz części karoserii produkowanych pod konkretne modele.
W praktyce nawet drobna awaria może unieruchomić pojazd na długie tygodnie. Dodatkowo producenci nie utrzymują dużych zapasów części do starszych modeli, przez co po kilku latach dostępność spada, a realizacja zamówień odbywa się w trybie produkcyjnym. W przypadku nowych pojazdów priorytetem pozostaje bieżąca produkcja, a nie części zamienne, co w praktyce przesuwa klientów serwisowych na dalszy plan.
Efektem są długie przestoje pojazdów, realne ryzyko utraty sezonu przez brak pojedynczego komponentu oraz wzrost kosztów napraw wynikający z transportu, robocizny i czasu oczekiwania. Nie jest to problem jednostkowy, lecz systemowy — wynikający ze skali rynku i sposobu produkcji kamperów.

